Pomyślałam, że będę tu wrzucać swoje przemyślenia, różne różniste... brakuje mi tego. Pisanie blogów iście tematycznych jest czasem męczące, czasem masz ochotę po prostu wylać z siebie to co siedzi Ci w głowie i niekoniecznie jest to na temat jakiś konkretny...
dziś zastanawiają mnie zmiany w ludziach...
czas odciska na nas swoje piętno...
ja, zbuntowana nastolatka, myślałam, że nigdy nie będę się starzeć lub myśleć jak dojrzali ludzie, że nigdy nie będę chciała mieć rodziny, domku z werandą i warzywno-owocowym ogródkiem pełnym kwiatów, że nigdy nie wpadnę w stagnacje, ze nigdy nie będę chciała dzieci, stabilizacji, spokojnej pracy...
i co... i to wszystko jakoś do mnie przyszło, nawet nie wiem którędy się dostało do mojej głowy...
i zaczęło kiełkować, być moimi własnymi myślami, chęciami, marzeniami...
co to będzie?!
Uwaga dla kobiet z naddatkiem energetycznym i tendencjami analizatorskimi:
- gdy dopadają Was chwile analizowania, przemyśliwania każdej sytuacji i chwili, która się wydarzyła i Was boli... PRZESTAŃCIE! Robicie sobie i innym krzywdę, ale przede wszystkim sobie! Macie tyle potencjału i nie po to macie tyle werwy i energii, by marnować ją na analizowanie. Macie problem? Nie macie rozwiązania? Zastanówcie się chwilę, jeśli nie przychodzi, odpuśćcie sobie i zajmijcie się czymś, co przynosi Wam poczucie 'siebie', poczucie 'ach, dobrze mi ze sobą' szukajcie tego i skupiajcie się na tym, bo to Nas rozwija, wzmacnia i upozytywnia! :)