M1: Otwieram gadu a tu od K. wiadomość, ze rozmowa
w sprawie pracy jej nie poszła najlepiej
i załamała się, płakała - a ja po
przeczytaniu tej wiadomości mam taki odruch:
'nie odpisuję teraz, bo będzie chciała gadać
o tym a nie mam ochoty na kolejną pocieszającą rozmowę' - czuję,
że jestem złą przyjaciółką w tym
wypadku, ale nie jestem gotowa na marudzenie i na
jej nieradzenie sobie.
M2: Hmm nie jesteś złą przyjaciółką.
M1: No a jak to nazwiesz?
Przecież unikam problemów, nie pomagam jej w sytuacji, która
tego wymaga.
M2: Chronisz siebie, to dobry odruch,
instynkt samozachowawczy.
M1: No, ale gdzie wsparcie w tym
wszystkim?
M2: Ona jest osobą ogólnie problemową, więc rozwiązanie czy podtrzymanie jej na duchu w jednej sprawie
nie zmieni jej życia,
bo zaraz pojawi się drugi, trzeci, czwarty
problem.
M1: Masz racje.
M2: Co innego gdyby to była wyjątkowa sytuacja, ona do Ciebie napisała a Ty byś
ją zlekceważyła, ale tak nie jest, wiesz jaka jest, wiesz że jest, jak to nazwałyśmy, postacią tragiczną
i cokolwiek się w jej życiu nie stanie obraca się przeciwko niej.
Ze
swojego doświadczenia wiem, że przyjaźń czasami zatruwa a ja nie mam na to ochoty
i to jest chyba dojrzałość,
nietrzymanie się kogoś czy czegoś za wszelką cenę.
Jeśli widzisz, że to nie działa, odpuść, wyluzuj
a samo się ułoży tak jak powinno.
M1: Jeśli chodzi o K. to jest głębsza relacja i nie jestem w stanie wyrzucić jej ze swojego życia, bo mi akurat
dziś z nią nie po drodze.
M2: Wiem, z nią masz inną sytuację
niż ja z B., ale nie chodzi o to żeby wyrzucać, jeśli tego nie czujesz.
Masz po
prostu prawo mieć chwile odpoczynku od jej problemów.
M1: Słusznie.
M2: Masz prawo nie mieć ochoty wysłuchiwać narzekań, bo i tak wiesz, że nic nie poradzisz
i, że twoje gadanie na nic się nie zda,
więc po prostu mówisz stop i nie chcesz marnować na to swojej energii,
bo jest ona cenna
i właśnie to się nazywa asertywność i dojrzałość emocjonalna moim zdaniem.
M1: Dzięki.
M2: Nie wyrzucaj sobie, że jesteś złą
przyjaciółką, bo odwracając tę sytuację można by powiedzieć, że ona jest zła,
bo ciągle jest w pozycji biorcy a ty dawcy, a musi być równowaga w tym względzie.
M1: Oo, ciekawy punkt widzenia...nie pomyślałabym o tym w ten sposób...coś w tym jest.
M2: Żadna z was nie jest zła, każda radzi sobie jak umie, skoro masz z nią taką
głęboką więź
to bądź w tym, ale masz prawo do dawania sobie czasu 'bez niej'.
W każdym związku i relacji są lepsze i gorsze dni,
ja też przechodziłam takie sytuacje nie raz nie dwa i wyrzucałam sobie ciągle coś a teraz wiem, że jestem osobą mądrą, wartościową i mój czas i energia są cenne a moja intuicja ważna,
więc nie muszę się czuć winna z wielu powodów.
M1: Dzięki za feedback, postawiłaś do pionu moje myślenie :)!